Blog > Komentarze do wpisu
Blair Witch Project reż. Eduardo Sánchez, Daniel Myrick
    Andrzej Kołodyński w książce "Seans z wampirem" napisał: "Zbyt często zapomina się, że horror bywa także dziełem sztuki. Tę rangę nadaje >>niskiemu<< gatunkowi kina umiejętność wykorzystania poetyki grozy jako klucza do jedynej w swoim rodzaju przygody wyobraźni". Nie bez przyczyny powołuję się na ten cytat omawiając film "Blair Witch Project", bowiem to wyobraźnia jest kluczowa w odbiorze tego obrazu.
    Weźmy pod uwagę najgłośniejsze horrory ostatnich lat. Duchy, wampiry, wilkołaki, zobmie, potwory z piekła rodem (lub z kosmosu), hektolitry krwi, wnętrzności, ludzkie ciało poddawane najokrutniejszym torturom - wszystko to nie pozostawia miejsca dla wyobraźni. Twórcy filmów grozy wyznaczyli sobie cel, aby jak najdokładniej pokazać i wyjaśnic widzowi to, co dzieje się na ekranie. A zadaniem filmu grozy, horroru, jest wprawić odbiorcę w stan niepokoju, a może nawet strachu. Jak to osiągnąć? Przede wszystkim zagrać na jego emocjach, wydobyć lęk przed tym co nieznane. Bo własnie tego najbardziej ludzie się boją, czegoś co może się stać. Lęk czy strach jest uczuciem irracjonalnym, dlatego boimy sie najbardziej właśnych wytworów wyobraźni.
    "Blair Witch Project" zaczęło się od strony internetowej informującej, iż znaleziono materiały filmowe studentów, którzy wyruszyli do Burkittesville, żeby nakręcić dokumentalny film inspirowany lokalną legendą o Wiedźmie z Blair. Według internetowego przekazu studenci zaginęli, a film to materiały jakie znalezione w miejscu ich zaginięcia. Tak więc już na wejściu widz dostaje informację, iż nie ogląda filmu fabularnego, a dokument, relację z wydarzeń, które miały miejsce w rzeczywistości. To wrażenie pogłębia fakt, iż cały zapis pochodzi z dwóch kamer będących własnością bohaterów. Nie ma więc żadnej ekipy filmowej. Film nakręciło troje zagubionych w lesie studentów.
    Cały więc film składa sie z ujęć subiektywnych przez co widz ma wrażenie codziennego, a wręcz intymnego kontaktu z bohaterami. Wie o nich wszystko, bowiem to własnie sami bohaterowie, bez pośredników przekazują o sobie informacje. A to co przekazują jest przerażające. Wekendowy wypad przeradza się w koszmarną wędrówkę przez las będący pod władaniem tajemniczej, złej mocy. Zarówno bohaterowie jak i widzowie nie wiedza o niej nic. Doskonale jednak zdają sobie sprawę, że wokół nich znajduje się coś złego, coś czego nierozumieją, a co wprawia ich w skrajne przerażenie. Powoli uświadamiają sobie, że przez ingerencję w tajemnicę obudzili zło, które wiele lat wcześniej doprowadziło do śmierci kilkorga dzieci.
    Bez nadprzyrodzponych istot widzialnych gołym okiem i całego sztafarzu rodem z filmów gore "Blair Witch Project" przeraża swoim realizmem. Niewątpliwie, przynajmniej dla mnie, jest to szczytowe osiągnięcie gatunku, tym bardziej, iż rezygnuje ze wszystich jego atrybutów, a sięga po pierwotne ludzkie emocje i lęki.

Kadr z film

poniedziałek, 04 września 2006, irekg1
Komentarze
2006/09/04 22:40:04
Ostatnią nadzieją dla horroru jest kino brytyjskie. 28 dni później czy Zejście pozytywnie mnie zaskoczyło.
A co Wiedźmy. Spodobał mi się, ale nie wpiszę go na listę horrorów tylko filmów grozy. Małe, ale istotne rozróżnienie.